Franciszkańska 8

Przed wojną mieściło się w kamienicy mnóstwo sklepów. Jeden z nich miał prowadzić Izrael Najgerszel, który anonimowo pomagał ubogim Żydom, sam nie mając wielkiego bogactwa. Prowadził „nędzny sklepik z tanią galanterią szklaną (…) i miał w domu kupę wychudzonych jak szczapy dzieci”. Albin Kac uważał go za jednego z Łamed Wuwnika, czyli jedną z 36 osób zesłanych na świat przez Boga aby pomagać biednym.   

Mury tej kamienicy były świadkiem jednego z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii Nowego Sącza. Jednej nocy, 29 kwietnia zginęli tutaj wszyscy jej mieszkańcy, zamordowani przez pijanych gestapowców świętujących wielką egzekucję na cmentarzu żydowskim.

Zamordowano wówczas 81 osób z rodzin Perlów, Neustdatów, Millerów i innych. Gestapowcy weszli narożnym wejściem, gdzie dziś mieści się tablica pamiątkowa. W czasie masakry szwagier szefa sądeckiego gestapo Heinricha Hamanna odmówił dalszego strzelania krzycząc: „Dosyć tego świństwa!”. Nie chciał zabić pewnej młodej Żydówki. Dziewczyna  i tak zginęła kilka tygodni później w czasie strzelaniny na ulicy. Hamann nie zważając na konsekwencje swojego czynu postanowić zastrzelić swojego szwagra. Rana nie okazała się śmiertelna, i oskarżono szefa gestapo o próbę zabójstwa. Hamann zwalił winę na Żydów, którzy według niego chcieli zabić szwagra, co było mało wiarygodne.

Samuel Kaufer, który był w tym domu o poranku kolejnego dnia pisał o wszechobecnych kałużach krwi. Widział „dzieci, które w śmiertelnym strachu schroniły się pod łóżko, lecz i tam znalazł ich morderca, widzi się mężczyzn, którzy wcisnęli się za szafy i w stojącej pozycji przetrwały ich zwłoki do następnego ranka. Piszący te słowa widział matkę, tulącą kurczowo niemowlę  do swej nagiej piersi, kula przez główkę dziecka przeszła do serca matki….”.

autor: Łukasz Połomski
fotografie: Uczestnicy warsztatów fotograficznych pn. "Kamienica z historią"

Before the war, the tenement housed many shops. One of them was run by Israel Najgerszel, who anonymously helped the poor Jews, while not being wealthy himself. He led "a miserable little shop with cheap gallantly glass (...) and had a bunch of withered children in his house." Albin Kac considered him one of the Łamed Wowniks, meaning one of the 36 people sent to the world by God to help the poor. The walls of this building witnessed one of the most tragic events in the history of Nowy Sącz. One night, on the 29th of April, all its inhabitants died, slaughtered by drunk Gestapo men, who celebrated a big execution in a Jewish cemetery. 81 people were murdered from the families such as the Pearls, the Neustdats, the Millers and others. The Gestapo came through a corner entrance, where today a commemorative plaque is mounted. During the massacre the brother-in- law of the head of the Nowy Sącz Gestapo, Heinrich Hamann, refused to continue shooting, shouting: "Enough of this nasty stuff!" He did not want to kill a young Jewish woman. The girl, however, died a few weeks later in a street shootout. Hamann, heedless of the consequences of his act, decided to shoot his brother-in-law. The wound was not fatal, and thus the head of the Gestapo was accused with attempted murder. Hamann tried to blame it on the Jews, who, according to him, were the ones who wanted to kill his brother-in-law, but his version was not very credible. Samuel Kaufer, who was present in the house in the morning the next day after the massacre, wrote about ubiquitous pools of blood. He saw "children who in mortal fear sheltered under beds, but even there they were found by the assassins, he saw men who crammed behind closets and their bodies were left in an upright position until the next morning. This writer saw a mother with her baby clutched to her bare chest, with the bullet that passed through the baby's head and through the mother’s heart..."

 

powrót